Anna Lewandowska nie wytrzymała. Posypią się pozwy

Żona Roberta Lewandowskiego opublikowała na swoim profilu na Facebooku oświadczenie, w którym grozi mediom sądem za pisanie o jej ciąży. Co wyprowadziło ją z równowagi?

Trenerka fitness i najpopularniejsza polska WAG nie znika z pierwszych stron kolorowych magazynów i portali plotkarskich. Ciąża Anny Lewandowskiej to bez wątpienia ogromne wydarzenie, którym interesują się nie tylko jej fanki. Każdego dnia w prasie i serwisach internetowych pojawiają się informacje dotyczące jej błogosławionego stanu. Co jednak nie podoba się samej zainteresowanej. Sportsmenka ma dość plotek i doniesień, które już dawno wymknęły się spod kontroli. Na swoim profilu na Facebooku opublikowała oświadczenie, w którym zapowiada, że w razie konieczności, będzie wkraczała na drogę prawną.

“Drodzy, chciałabym stanowczo zdementować pojawiające się w ostatnim czasie w różnych środkach masowego przekazu, szczególnie w niektórych kolorowych tygodnikach, informacje na temat stanu mojego zdrowia, stanu ciąży, sposobu i miejsca jej rozwiązania oraz tym podobnych “pewnych i sprawdzonych newsów”, zaczerpniętych podobno bezpośrednio z grona mi najbliższych przyjaciół i rodziny. Stanowczo podkreślam, że pojawiające się ostatnio artykuły na mój temat w żaden sposób nie były autoryzowane przeze mnie, ani osoby z którymi współpracuję, opierają się na niesprawdzonych i niepotwierdzonych informacjach” – napisała Lewandowska. – “W tym miejscu, zwracam się do Wydawców, ze względu na naruszanie moich dóbr osobistych, aby weryfikowali rzetelność informacji swoich współpracowników, które publikują na łamach swoich magazynów i czasopism. Jednocześnie przekazuję, że jeśli nadal będą naruszane moje dobra osobiste, poprzez publikację niepotwierdzonych informacji, będę zmuszona wejść na drogę prawną. Wierzę jednak, że uszanujecie Państwo moją prośbę”



Źródło: Facebook

 

Zostaw Komentarz

Zostaw komentarz

Twoj email nie będzie publikowany.