Nowe fakty ws zmarłej w Egipcie Magdy Żuk

Okoliczności jej śmierci są coraz bardziej tajemnicze. Pojawiają się nowe teori m.in. takie, które dopuszczają porwanie.

Rodzina zmarłej w egipskim kurorcie Magdy nadal nie otrzymała jasnej informacji o przyczynie jej zgonu. Siostra dziewczyny w rozmowie z WP nie wyklucza, że Magda mogła nawet zostać wyrzucona z okna.

Małgorzata, siostra Magdy, odniosła się tym samym do jednej z dopuszczanych wersji wydarzeń. Mówi ona, że Magda miała problemy psychiczne i sama mogła wyskoczyć z okna. Tę wersję stanowczo odrzuca rodzina twierdząc, że zmarła nigdy nie chorowała i była zdrowa.

Osoby, które widziały Magdalenę w hotelu w Hurghadzie mówiły, że była ona zdenerwowana i dziwnie się zachowywała. Zdaniem Małgorzaty Żuk coś musiało ją wyprowadzić z równowagi. Uważa też, że jej siostrze ktoś mógł coś dosypać do drinka, a nawet próbować porwać.

Przyjaciółka Magdy opowiada, że nie dało się skontaktować z dziewczyną. – Nie wysłała żadnego zdjęcia. Czasem kontaktowała się tylko z telefonu egipskiego rezydenta, ale wiadomości, które od niej przychodziły były zagadkowe. Pisała na przykład, że czeka na nas w pokoju hotelowym. Potem dopytywała, gdzie jesteśmy i kiedy do niej przyjdziemy. Gdy w końcu zadzwoniła była jak otumaniona. Mówiła, że ktoś chyba dosypał jej czegoś do drinka – cytuje znajomą zmarłej wroclaw.wyborcza.pl.

Anonimowy rozmówca skomentował zachowanie rezydenta biura podróży, z którym pojechała Magda, dla wroclaw.wyborcza.pl. – Natychmiast po tym, jak zauważył dziwne zachowanie pani Magdaleny, czyli w piątek, zawiózł ją do szpitala. Jej przyjęcie miało bardzo burzliwy przebieg. Nie zgodziła się na przeprowadzenie żadnych badań – wyjaśnia.

MSZ nadal nie udziela szczegółów dotyczących śmierci Magdaleny Żuk. Pozostaje w kontakcie z rodziną i służbami w Egipcie.

27-letnia Magdalena Żuk wybrała się samotnie do Hurghady leżącej Egipcie po tym, jak okazało się, że jej partner ma nieważny paszport. 28 kwietnia znaleziono ją nieprzytomną w pokoju hotelowym. Kobiety nie przyjęto w pierwszym szpitalu, gdyż – jak tłumaczono – nie zajmował się on problemami psychicznymi. Przebywając w drugiej placówce miała wyskoczyć przez okno. Rany były zbyt rozległe i kobiety nie udało się uratować.

Przyczyną zgonu były rozległe rany głowy, klatki piersiowej, rąk i nóg. Okoliczności śmierci Magdaleny Żuk nadal nie zostały jednak potwierdzone.

 

Zostaw Komentarz

  1. RADEK , 1:14 am

    Sprawa Magdy Ż. ucichła z tej całej dżungli domysłów cisza nastała , z przedstawionych filmików wszystko można wywnioskować ;
    1. Magda leży w progu drzwi , na korytarzu [ tak zachowują się ludzie , którzy czegoś , lub kogoś się boją / niechcą być sami z oprawcą w pokoju , a niemogąc nic zrobić z powodu bezwładności mięśni i ciała ( 100% narkotyk mocny i w dużej ilości , podawany bezprzerwy przez dłuższy czas ) , a była wysportowana i nigdy narkotyków nie używała , więc sama niewiedziała co z nią się dzieje ; ale tam nad nią stoi ten anioł stróż i nik z przechodniów niepodejdzie .

    2. Na filmie w pierwszym szpitalu jest moment , przed próbą ucieczki Magdy , jak wychodzi z gabinetu lub pokoju lekarskiego , lekko wysuwając się na korytarz , poczym cofa się i kuca , łapie kilka oddechów i wstaje . ( jej organizm walczył z chemią którą przyjmowała w brew własnej woli , w postaci szklanki wody lub koli ).

    3. W szpitalu wywiązała się szarpanina . ( do nikogo nie wyskakuje z krzykiem i uniesionymi rękoma tylko do pana w koszuli , w kratkę , i to kilka razy , aż poproszony został o wyjście , pan w niebieskiej koszuli ( rezydent) jest od przymowania różnych pozycji , aby zasłonić kamerę – też się obraca aby ją dokładnie namierzyć .

    4. No i właśnie samobójstwo odpada , w czasie nagranej rozmowy dużo razy powtarza , aby ją z tamtąd zabrać , wręcz błaga , aby zabrać ją z tamtąd jak najszybciej – jakby wiedziała lub ktoś jej groził śmiercią i to tej nocy .

    Oprawca lub oprawcy , mieli tylko pecha , że to był wysportowany , silny organizm i wytrzymywał te silne dawki .

    Reply
  2. RADEK , 1:29 am

    Walczyła do końca , ile mogła .

    Reply

Zostaw komentarz

Twoj email nie będzie publikowany.