Obiecanki, cacanki … Tak Theresa May nas załatwiła.

Theresa May premierem Wielkiej Brytanii

Theresa May w kampani zapewniała nas wszystkich, że pracownikom w Wielkiej Brytanii zapewni większy wpływ na działania firm dla których pracują. Jednak pracodawcy mieli asa w rękawie, zastraszyli premier, że przeniosą swoje biznesy do innych kraji. Przez co premier nie zmieni nic, pracownicy nie będą mieli większego prawa niż obecnie.

Premier wycofała się ze swojej obietnicy, którą złożyła podczas tegorocznej kampanii wyborczej. Theresa May obiecała wtedy zmiany w korporacyjnych przedsiębiorstwach i wprowadzenie „na pokład” pracowników. W swoich wypowiedziach miesiąc temu, jeszcze nadal podkreślała jak to ona nie wstrząśnie firmami i zarządzi “korporacyjny ład”. Niestety presja firm nie pozwoliła na dotrzymanie obietnicy.

Główną obietnicą, było zmuszenie firm do dopuszczenia przedstawiciela pracowników do zasiadania w radach nadzorczych dużych firm. Taka osoba miała chronić prawa wszystkich pracujących. Tak się nie stanie.

Premier próbowała wytłumaczyć się ze zmiany zdania podczas dorocznej Konferencji Brytyjskiego Przemysłu. Równie sekretarz ds. biznesu Greg Clark, który także zasygnalizował delikatniejsze propozycje, sugerując, że istnieją „różne sposoby” dawania pracownikom głosu.

Takie posunięcie ze strony premier spotkało się z ostrą krytyką od Frances O’Grady, sekretarza generalnego Trades Union Congress.: “Jeśli pani May mówi, że Brexit oznacza Brexit, to czy pracownicy na pokładzie nie powinno oznaczać pracownicy na pokładzie?”

Zostaw Komentarz

Zostaw komentarz

Twoj email nie będzie publikowany.